• Antyklerykalizm w Polsce, czyli benzyna w silniku diesela.

    Znam wielu naprawdę fajnych i rozsądnych ludzi, którzy gdy w towarzystwie pada słowo kościół i księża dostają białej gorączki. Na hasło Tadeusz Rydzyk wpadają w białą furię. Z zapamiętaniem lajkują na Facebooku fanpage drwiące z Tomasza Terlikowskiego. Każdy z nas przeżył to na pewno. Gdzieś w trasie na autostradzie w eterze nagle rozbrzmiewa katolicki głos z Torunia. I nie jeden raz słuchając tego, co tam mówiono, wykrzywialiśmy twarz, a grymas bólu odznaczał się na skroniach, ale żeby od razu robić z tego punkt swojego programu politycznego. Przejechał się na tym mocno Janusz Palikot. Nie wiem jaką krzywdę musiał pewnym środowiskom wyrządzić Kościół Katolicki, że pałają do niego taką nienawiścią. Rozumiem, że taką alergiczną reakcję wobec kościoła może mieć ktoś skrzywdzony przez jakiegoś duchownego, który zaglądał mu w młodości w miejsca zarezerwowane dla lekarza i łóżkowej partnerki. Ale choć te przypadki są nagłaśnianie, to w całej masie stanowią jedynie promil kontaktów wiernego z duchowieństwem. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Polityka to bardziej zarządzanie kasą niż ideologiczny teatr. Polska potrzebuje Trzeciej Drogi.

    Dzisiaj będzie o wiarygodności. Rzeczy jak ważnej w życiu publicznym, bez której trudno budować publiczne zaufanie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Między Wschodem a Zachodem

    Obszar graniczny pomiędzy dawnym NRD a RFN to dla pasjonata historii nie lada gratka. Niemiecką autostradą A4 przejeżdża codziennie setki Polaków, gdyż jest to główny trakt wiodący z Wrocławia, przez Niemcy do Francji, Luksemburga i Belgii. Nieopodal miasta Eisenach znajduje się duża stacja Shell. Owa stacja jest często odwiedzana przez Polaków, a wśród kierowców tirów stanowi popularne miejsce nocnego postoju. Do 1989 roku znajdował się tu punkt graniczny dzielący Wschód i Zachód. Za stacją zaczynał się Sperrgebiet, obszar graniczny, należący formalnie do DDR, ale niezamieszkany. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Dlaczego warszawskie elity nie rozumieją Polski

    Ostatnie wyniki wyborów prezydenckich były zaskoczeniem dla wszystkich. Media głównego nurtu, socjologowie, środowisko Gazety Wyborczej, politycy, eksperci głowią się i troją, zastanawiając jak to możliwe, że młode pokolenie nie docenia trudu wywalczenia demokracji, transformacji i przemian pokolenia, które w nowy system wchodziło jako 30- i 40-latkowie. Czyli oględnie mówiąc współczesnych elit. CZYTAJ WIĘCEJ